*** Przetłumaczono za pomocą www.DeepL.com/Translator***
Mechernich - Kiedy 31 października 2025 r. za dr Hansem-Peterem Schickiem zamkną się drzwi do gabinetu burmistrza Mechernich, zakończy się coś więcej niż tylko kadencja. Zamknie się rozdział polityczny, który od 1999 r. kształtował oblicze miasta i nadawał mu rytm – tak wyraźnie, że termin „era Schicka” jest już na miejscu.
Urodzony w 1961 r. w małej miejscowości Bescheid, Schick łączył w sobie świadomość pochodzenia i światowość: syn rolnika, doktor ekologii, chrześcijański demokrata z renesansowym poczuciem humoru. Kiedy w wieku 38 lat objął urząd burmistrza, spotkał się ze sceptycznym przyjęciem – zwłaszcza w swoim rodzinnym regionie, często krytykowanym i podziwianym „dzikim zachodzie” miasta Mechernich.
Wbrew wszelkim pesymistycznym prognozom młody kandydat zdobył zaufanie, ponieważ nie opierał się na doktrynie partyjnej, ale na praktycznym podejściu. Jego credo było i pozostało przez długi czas „zdobywać serca ludzi”. Stało się ono kompasem jego działania i pomogło mu osiągnąć nieoczekiwaną popularność pomimo jego ostrych krawędzi.
Schick wyprowadził Mechernich z dziesięcioleci pełnych skandali i spraw personalnych do fazy planowej modernizacji gminy. Jego nauczycielem i wsparciem był początkowo pierwszy zastępca burmistrza Christian Baans, socjaldemokrata.
Pod kierownictwem Schicka budżet wzrósł z 38 do 76 milionów euro, dochody z podatku od działalności gospodarczej wzrosły pięciokrotnie, a miasto zyskało tysiące nowych mieszkańców. Nowe obszary zabudowy, przystosowana dla osób niepełnosprawnych stacja kolejowa, termy Eifel-Therme, nowe szkoły i wydajna sieć przedsiębiorstw z mleczarnią Hochwald jako „latarnią morską” są widocznymi świadectwami jego długofalowej polityki.
Rozsądna polityka gruntowa
Szczególnie mądra polityka zagospodarowania terenu i lokacji przemysłowej zapewniła Mechernich stabilność gospodarczą i miejsca pracy.
Schick nigdy nie unikał konfliktów. Dzięki swojej prostolinijności i wytrwałości przetrwał sztucznie wyolbrzymiony „skandal ołówowy” oraz intrygi partyjne.
Potrafił wyrażać swoje zdanie i pozostawać bezkompromisowy, gdy chodziło o dobro miasta – a mimo to pozostawał przystępny, burmistrzem wszystkich mieszkańców, który raczej łagodził polityczne antagonizmy niż je zaostrzał. Jego styl przywództwa był mniej partyjny, a bardziej lokalny: pragmatyczny, chrześcijański, nieugięty w sprawach merytorycznych. Wraz z upływem czasu sprawowania urzędu potrafił czasem „uderzyć pięścią w stół”.
Rodzina i ojczyzna pozostały jego filarem. Wraz z żoną Gaby i synem Alexandrem pozostał w Bescheid i świadomie zrezygnował z awansu zawodowego w Düsseldorfie lub Berlinie. Ta przywiązanie do korzeni nadało jego polityce wiarygodność: to, czego wymagał od Mechernich – umiar, zrównoważony rozwój, poczucie odpowiedzialności – sam realizował w życiu.
Dzisiaj, po ponad ćwierćwieczu, Mechernich jest miastem z nowym centrum i jasną wizją przyszłości. Schick nie zebrał wszystkich owoców swojej pracy, ale zasiał ziarno, które przynosi efekty: od krajobrazu edukacyjnego, przez współpracę międzygminną, po odważne propozycje regionalnej reformy administracyjnej.
Pismo ręczne pozostaje rozpoznawalne
Jego następca, Michael Fingel, nie powinien go naśladować. Dr Hans-Peter Schick charakteryzuje się bowiem niepowtarzalnym połączeniem strategicznego spojrzenia, renesansowej elokwencji i cierpliwej pracy nad rozwojem – cechami, które pozostaną, nawet jeśli ich autor przejdzie na emeryturę 31 października 2025 roku.
Schick będzie bowiem kontynuował swoją działalność – jako ojciec rodziny, rolnik, polityk w radzie powiatu i przewodniczący stowarzyszenia wspierającego hospicjum „Stella Maris” w Mechernich. Z jednej strony jest w podeszłym wieku, z drugiej jednak nie jest jeszcze stary. Dobrze zrobi, jeśli nie będzie przesadzał. Jego dotychczasowe życie i osiągnięcia są już dziś godne podziwu – być może nieuchronnie zaniedbane życie rodzinne może zostać odświeżone.
pp/Agentur ProfiPress